Mundial 2018. Jak cię widzą, tak cię piszą. Polska w Japonii i Senegalu

Magdalena Żywicka
28 cze, 13:59 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
(fot. Getty Images)
Prasa i tu i tam przypomina zasady awansu w przypadku takiego samego dorobku punktowego. Nie bez powodu. Przejść do 1/8 może każdy... oprócz Polski. Zarówno Senegal, jak i Japonia wierzą w sukces.

"Japończycy byli pewni, że Lewandowski ich rozstrzela..."

Oba kraje uchodziły za grupowych autsajderów. Ranking FIFA plasował je daleko za faworyzowanymi - Polską i Kolumbią. Dziś Japończycy z dumą podkreślają dystans, jaki w tej klasyfikacji dzieli ich od drużyny Nawałki. Stawką meczu z Polską jest pierwsze miejsce w grupie. Do awansu wystarczy im remis.

Jeśli Senegal zdoła rozprawić się z Kolumbią, to Azjaci osiągną 1/8 finału nawet w przypadku porażki. Jednak pierwsza lokata w tabeli to łakomy kąsek. Cel piłkarzy Nishino jest klarowny, ale nie pozostają ślepi na motywacje Polski.

Mecz o dumę
Prasa japońska ostrzega kadrę, przypominając naszą tradycję "meczów o honor". W końcu Polacy pokonali Ekwador w 2002 roku, a w 2006 – Kostarykę. W obu tych starciach stawka była taka sama jak w tym meczu: zatrzeć zły obraz. Kto jak kto, ale Japończycy dobrze znają znaczenie słowa "upokorzenie".

Znają także słowo "odkupienie". Według bramkarza Eijiego Kawashimy, tym właśnie było zwycięstwo nad Kolumbią. Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w Rosji przyznał, że porażka z drużyną Pekermana, jakiej doznali w Brazylii, nadal ich boli. Wygraną w meczu otwierającym grupę H nazwał "zemstą za 2014".

Spotkanie z Polską ma być okazją na rehabilitację także dla bramkarza. Po rozczarowującym występie przeciwko Senegalowi spadła na niego krytyka kibiców. Okazując mu poparcie trener zabrał go na przedmeczową konferencję. – Reprezentując Japonię jestem gotów na krytykę – mówił. – Jako zawodnik chcę być jeszcze lepszy.

(fot. Getty Images)

Według selekcjonera jeszcze lepsza może być też cała kadra. W tej opinii nie jest odosobniony. Keisuke Honda twierdzi, że dopiero podczas tego turnieju Japonia uświadomiła sobie możliwości. – Mam wrażenie, że trener Nishino sprawił, iż w końcu gramy tak, jak chcieliśmy to zrobić w finałach mistrzostw w Brazylii – mówił piłkarz Pachuki.

W Japonii panuje ostrożny optymizm. Aż 64% czytelników Japan Times, którzy wzięli udział w ankiecie, wierzy w zwycięstwo nad Polską. Prasa przywołuje dane historyczne. Jak dotąd dwukrotnie byli lepsi. W 1996 roku w Hongkongu (5:0) i w 2002 w Łodzi (2:0). Mimo to Polska nadal budzi respekt. Wspomnienia klęski sprzed czterech lat pomagają Japończykom zrozumieć emocje naszych zawodników. Określenie "mecz o honor" pojawia się na każdym kroku, choć Nishino ujmuje to nieco ładniej. To "mecz o dumę".

Lekcja futbolu
"Cisse dał Nawałce lekcję". Taki tytuł po meczu z Polską miała w swoim portalu telewizja Senego. Afrykańczycy przyczyn naszej porażki upatrywali głównie w zbytniej pewności siebie. Według tamtejszej prasy po zwycięstwie w meczu towarzyskim z Litwą (4:0) Polacy byli przekonani, że Senegal nie będzie stanowił problemu. Zwycięzcą był Aliou Cisse, który złożył spójną i zorganizowaną drużynę. Przeciwnie Nawałka – jego decyzje w trakcie spotkania Senegalczycy określali jako "niepewne" i "nerwowe".

Dla Senegalczyków było jasne, że Polska i Kolumbia są faworytami. Do tego stopnia, iż mecz tych drużyn nazwano "finałem grupy". Podkreślano, że Polska przeszła jak burza przez eliminacje do MŚ w najtrudniejszej ze stref – Europie. Przypominano, iż Robert Lewandowski został najskuteczniejszym strzelcem tej fazy. Te fakty umieszczane są w kontekście wagi, jaką będzie mieć dla Polski mecz z Japonią. Według senegalskich mediów zespół Nawałki zagra o to, by nie być pierwszą polską kadrą od 1938, która nie wygrała meczu w finałach. Według nich to już nie jest mecz o honor, ale o uniknięcie historycznego wstydu.

Senegal ma solidne podstawy, by wierzyć w awans. Szamanka i jasnowidzka, Sembe Ndom, zarzeka się, że przed meczem z Japonią złożyła w ofierze dwa woły. Choć nie wygrali, to remis 2:2 był dla nich pomyślnym wynikiem. Nadal daje szansę na wyjście z grupy. Według Ndom tak właśnie się stanie, choć mecz z Kolumbią będzie trudną przeprawą. Słonica Zella, z ZOO w Stuttgarcie, poszła krok dalej. Według jej przewidywań Senegal będzie mistrzem świata. Można by się śmiać z Zelli, gdyby nie fakt, że wywróżyła... odpadnięcie Niemiec po porażce z Koreą Południową.

Sukces Senegalu wróży też postać z nazwiskiem w piłce nożnej – Yaya Toure. Jest pod wrażeniem drużyny Cisse. Jego zdaniem Senegal może dotrzeć nawet do półfinału. – To najbardziej europejska spośród afrykańskich reprezentacji – twierdzi były gracz Barcy. – Mają wszystkie argumenty, by zajść daleko.