Mundial 2018. Janas o wyborze trenera. "Adam powinien zostać"

Paweł Baran
30 cze, 13:33 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Adam Nawałka (fot. 400mm.pl)
Reprezentacja Polski powróciła z Rosji, bo zakończyła turniej na ostatnim miejscu w grupie H. Wciąż nieznana jest przyszłość Adama Nawałki. Zdaniem eksperta TVP Sport, Pawła Janasa, obecny selekcjoner zasługuje na drugą szansę.

Statystycznie: aktywny Grosicki, waleczny Góralski

Paweł Baran, SPORT.TVP.PL: – Czuje pan jeszcze żal, gorycz lub smutek po odpadnięciu Polaków z turnieju? Paweł Janas: – Żal jest trochę mniejszy, ale od trzech mundiali nie możemy wyjść z grupy. Całe szczęście, że jeszcze wygrywamy ostatni mecz, który i tak nic nie daje. To przykre i wkurzające. Kraj oczekiwał czegoś innego. Przyjęto reprezentację ciepło po powrocie, ale lepiej by było, gdyby zaprezentowali się chociaż tak, jak we Francji.

– Ostatni mecz w grupie. Wygraliśmy go w 2002, 2006 i 2018 roku. To taka "polska specjalność"? Nasi nie są tak zestresowani, jak we wcześniejszych spotkaniach? – To zależy od tego z kim gramy. Adam grał przeciwko drużynie, która miała szansę na awans. Dziwne, że Japończykom udało się to mimo porażki w trzecim spotkaniu. Ja grałem z Kostaryką, która już nie walczyła o nic. Czy to nasza specjalność? Chciałbym, żeby ta "specjalność" była już od pierwszego meczu.

– Można wskazać jeden powód, który przyczynił się do słabego występu naszej kadry. Włodzimierz Lubański stwierdził, że decydujący był dobór bazy. – Niemcy mieszkali w Soczi rok temu, a mimo to wygrali Puchar Konfederacji. Przecież tam są mecze. Powodów innych niż dobór bazy jest więcej. Za dużo zawodników, głównie podstawowych, niedawno powróciło do rywalizacji po wyleczeniu kontuzji. Za mało grali w klubach. Adam liczył, że okres przygotowawczy ich podniesie. Jednak to nie jest takie proste, jeżeli nie grasz meczów o stawkę. Należy wspomnieć o Kamilu Gliku, który miał kontuzję tuż przed finałami. Jak wchodził w Rosji, to było jednak widać, że jest szefem obrony.

(fot. 400mm.pl)

– To może prześledźmy każdą formację. Wydawało się, że wybór bramkarza nie jest największych kłopotem. Okazało się jednak, że wskazanie na Wojciecha Szczęsnego miało spory wpływ na grę kadry. – Wojtek miał trudny okres. W Romie był podstawowym graczem, a w Juventusie musiał rywalizować z Buffonem. Dlatego w Serie A rozegrał tylko 17 meczów. To bardzo mało dla podstawowego bramkarza reprezentacji. Ja postawiłbym na Łukasza, ale fajnie się o tym mówi po turnieju. Jego zespół wprawdzie spadł z Premier League, ale on dużo i dobrze bronił. Mundial się nie skończył, a Fabiański ma już nowy klub. W Anglii go szanują. Wiedzą, że jest dobry. Zrobił na pewno lepsze wrażenie i to w meczu z Japonią, która wyszła z grupy.

– W obronie zabrakło początkowo Glika. W 2006 roku graliśmy prawie z tymi samymi obrońcami. Tylko Bosacki zamienił Jopa na dwa mecze. W Rosji selekcjoner skorzystał aż z ośmiu. Czy trener pogubił się w wyborach? – Głównym problemem była kontuzja Glika. Zagrał w końcówce drugiego meczu, ale już za późno. On jest przywódcą tej obrony. Bednarek dopiero wchodził do reprezentacji. Miał trzy występy. Nie można nazwać go liderem obrony, ale dobrze zagrał na mistrzostwach. Pazdan z kolei nie jest zawodnikiem, który może krzyknąć na kolegów z drużyny, pokierować, przesunąć. Robił swoje. Był solidny, ale zabrakło mu właśnie cech przywódcy. Myślałem, że po 4 latach Adam ma wszystko ułożone. Okazało się, że jednak nie. Obrona nie była monolitem, a Wojtek nie pomagał kolegom.

– A skrzydłowi? Nie zawiedli? – Kuba jest doświadczony, może zrobić różnicę. Ale był kontuzjowany i ledwo co wrócił do zdrowia. Dałbym mu szansę gry przez ostatnich 30 minut, żeby wszedł na podmęczonego przeciwnika. Wtedy z pewnością by nam pomógł. Po Kamilu Grosickim także spodziewałem się więcej. W meczu z Senegalem nie istniał na boisku.

(fot. 400mm.pl)

– Jeżeli jesteśmy przy kontuzjowanych, to należy wspomnieć o Arku Miliku. W Napoli tylko dwukrotnie rozpoczął mecz od pierwszej minuty. Mimo wszystko trener Nawałka dał mu szansę w wyjściowym składzie. – Wysnuwamy wnioski po obejrzeniu meczów. Adam był z zawodnikami na dwóch zgrupowaniach, obserwował ich w szatni. Widział jak prezentują się piłkarze. Milik jest na pewno dużym talentem. Kontuzje opóźniły jego rozwój. W moich czasach już zakończyłby karierę z takimi urazami. Podobnie, jak Błaszczykowski, powinien wejść dopiero na podmęczonego rywala. Wiemy przecież, jak celnie potrafi kopnąć lewą nogą.

– A Robert Lewandowski? "Bild" i "ESPN" uważają, że jest przereklamowany i powinien się cieszyć, że może wrócić do Bayernu. – To są za ostre słowa. Niech Niemcy wspomną o tym, kto dwukrotnie był królem strzelców Bundesligi i zdobył najwięcej bramek dla Bayernu. Sami nie mają zawodnika, który zachwycił na mundialu. Czy Werner był dobrym napastnikiem? Niemcy wbijają szpilki w Roberta, ale niech docenią, co dla nich zrobił. Który z ich graczy strzelił cztery gole Realowi Madryt? A Miroslav Klose i Łukasz Podolski? Gdyby Joachim Loew miał w składzie Roberta, to zaszedłby zdecydowanie dalej.

– Mówiliśmy o składzie a warto przyjrzeć się ławce trenerskiej. W jednej z wypowiedzi w TVP Sport stwierdził pan, że trenera obronią wyniki. Adam Nawałka niestety ich nie miał. – Nie miał ich na tych mistrzostwach, ale dwukrotnie awansował z reprezentacją na ważne turnieje. Dodatkowo, byliśmy w najlepszej ósemce EURO we Francji. Ciągle się czepiamy. Pamiętam jak czepiano się mnie, gdy nie wziąłem do Niemiec podstawowych piłkarzy. Zmienili kluby, nie grali w nich, dlatego ich nie powołałem. Była wielka awantura i złość. Z kolei Adam zabrał wszystkich tych, którzy ledwo co wyleczyli kontuzje. Dlatego teraz słyszymy, że nie powinni jechać.

– To kto powinien zająć miejsce Nawałki? Mówi się o Cesare Prandellim. – Mimo wszystko Adam powinien zostać. Musi zmienić sztab i asystentów, żeby dołożyć świeżość. Jest Liga Narodów i może zbudować na nią dobrą drużynę. To już nie są mecze towarzyskie, tu będą punkty. Część zawodników ze względu na wiek zakończy karierę w kadrze.  Adam jest w stanie to wszystko poukładać. Co ważne, trener z Polski musi rozmawiać z kibicami, dziennikarzami, a zagraniczny wyjeżdża i ma wszystko gdzieś. Nie obchodzi go nic, bo wziął swoje pieniądze i to jest dla niego najważniejsze.